dea blog

Twój nowy blog

… nie przerywam ciszy. raczej.
zajrzałam z ciekawości, czy jeszcze żyję po Tej stronie. żyję, podobno.
zajrzałam, co by się dowiedzieć, czy aby przypadkiem wiem, gdzie leży klucz do archiwum… no i przypadkiem nie wiem. pod wycieraczką go nie ma, w doniczce też. może jest w kulkach na mole?

Mała Sprytna i Ambitna babrze chlebem w jogurcie i rozciapuje jogurt wszędzie, gdzie się da.
kot-wołokita odsypia noc odkrywania świata. ile razy można odkrywać już odkryte? a kot wie:-)

i niby wszystko jest po staremu, choć stare to nadal nowe…

…. i tylko czasem mnie dopada strach przed Wygasaniem…

czyli co robię, kiedy nic-nie-robię…

radio talk [the true poem]

An interviewer
on the radiotalkshow
asks an artist
to tell him if
the numbers of hours
he spends painting
in the year corresponds
to the amount of money
he makes in that year

The artist mumbles
something about how
art and money
are not compatible
and leaves it at that

I wanted to butt in
and tell that asshole
interviewer that
he was confusing
A job with Work

A job is where one
goes to make money
Work (especially
Work well done) is
what gives pleasure
and nothing else

A job is boring
A job is tedious
A job is embarassing
A job is exploitative
A job is humiilating
A job is idiotic
A job is a waste of time

But Work well done
always gives pleasure
and satisfaction

A job is what you do
five days a week
for a determined
amount of time
usually prescribed
by your boss
and your needs
A job is limiting

Work takes place
all the time
even when you sleep
Work is indefinite

Raymond Federman

abulia. apatia. anormalia.
i cisza. przylazła nieproszona i rozgościła, jakby była u siebie.
nie jest.

dziś bym chciała zasnąć. zamieszkać we śnie. zostać.
w miejscu cichym i suchym i słodkim. bo dziś nic nie jest słodkie i suche. poza Miastem i krwią.
przejść w stan nie-oczekiwania.
nie chcę prezentów „przy okazji”, wymuszonych telefonów i sztucznego światła.
chcę balkonu z dostępem do Słońca i nocy bez dachu nad głową.
i wszystkiego, co wymyka się normalności.

mam chory rozsądek i daleko do ziemi.

a wszystkie okoliczności rozbiegły się w swoje strony.
nie ma mnie na żadnej z nich.

jest tylko cisza. sza! nie odzywam się do intruzów.

ps. niezwykłości zdarzają się po północy w Parku B.
dzięki:-)

jeśli mam do wyboru okno z widokiem na zakon matek-dzieciatek w szponach huśtawek i piaskownic…
i okno z widokiem na zastęp facetów topless, kładących trawkę na boisku…
to wybieram to ostatnie.

jakieś wnioski?

ps. Dziki Wschód (mnie) rozwkita.

a) to wszystko, co się zadziewa teraz po drugiej stronie bloga. full wypas to chyba nie mój styl ;-) powiedzmy, że wolę świat w wersji demo. tu się gubię…
b) to, co za oknem. (czyt. zima: a’wersja rozszerzona)
c) odwołany Innsbruck
d) ogólnoinsajdowy marazm
e) że Cię nie ma ‚pod ręką’ (to mi się niepodoba najbardziej, o)

a tak w ogóle, to wcale tu nie wróciłam… chyba… jeszcze…
idę sobie.

nagle zatęskniłam za zimą. samotnym spacerze w zawiei, błąkaniu się po opustoszałych ulicach, osłanianiu przed wiatrem… albo odsłonięciem na wiatr i śnieg. usiadłabym pod nagim platanem i pozwoliła płatkom nie topnieć na skórze. a jeśli słońce pokonałoby na chwilę opór chmur, rozpłynęłabym się jak sopel.
w tej chwili mam ochotę być… wspomnieniem nieistnienia.

[chwila]

Brak komentarzy

Planety co najjaśniejsze są
widać z Ziemi tylko w ciemną noc
zastanawiam się, po co im ten blask
jeśli razem raz na milion lat

Nasze dusze są blisko lecz trochę zapomniane
może jedno z nas im przywróci pamięć
i połączy nas jakieś nieziemskie przyciąganie
nim upłynie wiek.
To nie ważne która z naszych planet
zrobi w stronę drugiej krok,
to nie ważne co sie z nami później stanie
Kosmos chyba zniesie to…

Planety dwie niepodobne są
ale razem rozświetlają mrok
chociaż dzielą je setki świetlnych lat
mają niebo tak jak ty i ja.

[renata przemyk/zone]

…blotka owa powstaje.
co bym nie zapomniała, że maj był. słoneczny i burzliwy i chłodny, jak wczoraj. i że we mnie też maj i kwitnie i rozwija się. i w ramach walki z lenistwem blotka owa powstaje również. co bym z objęć grafomanii nie wypadła, skoro ta już łaskawie sobie o mnie przypomniała ;-)
maj pachniał konwaliami i akacjami. a teraz lipą, co na Dzikim Wschodzie byłoby nie do pomyślenia. i tęsknotą za Dzikim Wschodem pachnie maj… chociaż ta akurat zaspokojona zostanie niebawem. tęsknota niespokojna wycisza się…z dnia na dzień.
majowy seans wieczorny z burzą w roli głównej – to było coś. gdyby tak jeszcze padał ciepły deszcz i łąka była na wyciągnięcie ręki… ech. nic to, jeszcze będzie czerwiec. i łąka nad Rzeką i ogień…
i PJ, na który czekam od dawna… i pojadę i zasłucham się i czasy chmurno-durne przypomnę. a dzień wcześniej DT, na który pojechałabym, gdyby… ale o tym już nie myśleć wolę.
z innych ‚osobliwości’ maja: ręce mi odpadają od szaleństw ze szlifierką. balkon kwitnie. leżaki czekają na ciepły wieczór. rudy kot gdzieś się zawieruszył. i furtka znów się zacięła i ani drgnie.
od jutra czerwiec, a mi chce się spać;-)

reds w eterze. baileys z lodem (za św. Patryka wstrząśniety nie mieszany). świeczki. ćmy w głowie.

czasem zapuszczam się za głęboko w las myśli. im dalej, tym trudniej wrócić. nie potrafię niemyśleć.

potrzebuję jakiegoś Początku.

myślę o kolorach. to czasem uspokaja.
i słoneczniki.

zimno mi.

Dopiero przyszłość pokazuje nam, ile coś było warte.

lata mi się chce. i kolorów. i światła.
oraz morza:-)

Tęsknota wyznacza granice więzienia.


  • RSS